Namiot Spotkania – XXVII Niedziela Zwykła w ciągu roku, Rok B. Faryzeusze kontra Jezus

fot. Waiting For The Word // flickr.com

fot. Waiting For The Word // flickr.com

«Faryzeusze przystąpili do Jezusa i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając zapytał ich: Co wam nakazał Mojżesz? Oni rzekli: Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić. Wówczas Jezus rzekł do nich: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela! W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo. Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.»

Mk 10,2-16

Faryzeusze. Jakich by nie wymyślić epitetów na ich zachowanie, zatwardziałość, jedno jest pewne: są inteligentni. Czemu? Wiedzą, że Mesjasz musi być Słowem, dlatego bazując na Torze, chcą wykazać sprzeczność Objawienia z Jezusem. Można powiedzieć: faryzeusz-empiryk. Wyrachowany empiryk.

Chrystus natomiast – krok po kroku – udowadnia, że rozwód nie jest możliwy, bo Bóg łączy mężczyznę i kobietę w jeden organizm. Można powiedzieć, że w tym momencie zamienia umowę prawną (ślub cywilny) na sakrament – którego nie da się zmazać. Faryzeusze pewnie nieźle wymiękli, słysząc zdecydowane i pełne logiki wywody. Zapewne dlatego ewangelista nie zanotował ich jakiejkolwiek odpowiedzi… Od tej mowy Jezusa – małżeństwo jest uprzywilejowane, niejako wzięte (ostatecznie) pod wieczną opiekę Boga, który przestaje tolerować ludzki pogląd na związek kobiety i mężczyzny. Związek, którego owocem jest nowy człowiek, dziecko…

Znowu słyszymy katechezę o dziecku. Najbardziej dobitną i jednocześnie możliwie najkrótszą. «Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego.»

Bądźmy na drodze do Królestwa!!!

Otagowano , , , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

2 odpowiedzi na „Namiot Spotkania – XXVII Niedziela Zwykła w ciągu roku, Rok B. Faryzeusze kontra Jezus

  1. Cody komentarz:

    Kościół byłby lepszy, gdyby nie piętnował. Nakazywanie trwania przy współmałżonku przez całe życie gdy okazuje się, że człowiek staje się potworem – jest karą dla tej drugiej osoby… Karą za chęć życia w zgodzie ze swoją wiarą , karą za wzięcie sakramentu małżeństwa. Bo gdyby kobieta bita przez męża nie wzięła ślubu z nim parę lat wcześniej nie musiałaby rezygnować z tak ważnego sakramentu – Komunii – gdy się z nim rozstanie i ułoży życie na nowo. Wystarczyłoby żyć „na kocią łapę” i byłoby to mniejszym grzechem, tak? Życie jest skomplikowane, trzeba trochę odświeżyć nauki Kościoła, bo inaczej wiernych nie przybędzie… Nie każdy może mieć dziecko, nie każdy kocha osobę innej płci. A miłość to miłość. Bóg ceni miłość, gani krzywdzenie. Więc może czas zinterpretować pismo na nowo i chwalić tych, którzy kochają i nie robią nikomu krzywdy, wspierać ofiary, a ganić oprawców? 😉

    • Jakub Modrzejewski komentarz:

      Kościół byłby lepszy, gdyby nie piętnował.

      1. Społeczeństwo byłoby lepsze, gdyby niczego nie piętnowało? Wydaje mi się, że każda wspólnota, mająca dany system wartości, może piętnować występki przeciw temu systemowi. Ot, takie prawo. Dlatego Kościół ma prawo – i obowiązek – piętnować grzech. I tylko grzech. Przy okazji – wiem, że nikt nie lubi wytykania mu błędów. Sam tego nie znoszę. Uważam jednak, że stanięcie w prawdzie o sobie samym jest bardzo ważne w budowaniu prawdziwego obrazu ego.

      Nakazywanie trwania przy współmałżonku(…)

      2. Kościół zawsze stał (i stoi) na straży integralności małżeństwa. Jeśli rozwód cywilny dwojga małżonków jest – mówiąc w skrócie – z powodu: „jednak do siebie nie pasujemy”, to Kościół przypomina im słowa przysięgi, które oni sami, dobrowolnie, wypowiedzieli – a których to słów nic nie może wymazać ani anulować. Za wyjątkiem śmierci, rzecz jasna. Kluczowa jest dobrowolność i pełna świadomość wypowiadanych słów. To jest decyzja na całe życie. Nieodwołalna, z punktu widzenia duchowego. Kościół nie nakazuje trwania przy współmałżonku w wypadku domowej przemocy – usprawiedliwiona separacja jak najbardziej wchodzi w grę. Należy się wtedy zastanowić nad zrównoważeniem psychicznym bijącego/ej. Nie wierzę, żeby zaburzenia psychiczne wzięły się z powietrza – jeśli istniały od czasów dziecięcych i zostały zatajone przed ślubem, przysięga małżeńska jest nieważna, a można to udowodnić w procedurze stwierdzania nieważności małżeństwa. Jeśli się udowodni istnienie przeszkody, małżeństwa nie ma i nigdy nie było, mimo wypowiedzianych słów przysięgi.
      Nawiasem mówiąc – obowiązkiem każdego jest dogłębne poznanie osoby, z którą chce się spędzić resztę życia… Wydaje mi się, że wiele osób zbyt pochopnie decyduje się na sakrament. Obecnie taka sytuacja śmierdzi szczególnie, modnym jest bowiem mieszkanie razem przed ślubem – co oczywiście rodzi okazje do grzechu – ale ponoć „pozwala się wypróbować”.

      (…)nie musiałaby rezygnować z tak ważnego sakramentu – Komunii – gdy się z nim rozstanie i ułoży życie na nowo.

      3. Życie w pojedynkę nie oznacza rezygnacji z sakramentów, a do czasu ewentualnego stwierdzenia nieważności małżeństwa – jest konieczne.

      Życie jest skomplikowane, trzeba trochę odświeżyć nauki Kościoła, bo inaczej wiernych nie przybędzie…

      4. Nie można zmienić nauki Kościoła o małżeństwie. Sam Chrystus ją wyrzekł. Kimże jesteśmy, by Go poprawiać?
      5. Życie jest skomplikowane, a Ewangelia jest wymagająca. Nie każdy musi iść drogą do zbawienia – mimo, że Kościół pragnie w tym pomóc. „Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych” (Mt 22, 14)
      6. Nie można Boga naginać do siebie.

      Nie każdy może mieć dziecko, nie każdy kocha osobę innej płci. A miłość to miłość. Bóg ceni miłość, gani krzywdzenie. Więc może czas zinterpretować pismo na nowo(…)

      7. Jest możliwość adopcji.
      8. Czynny homoseksualizm jest grzechem – odsyłam do ST i NT. A to wszakże Słowo Boże.
      9. Bóg ceni wierność Jego słowu. To jest świadectwo miłości do Niego.
      10. Patrz pkt. 6.

      (…)wspierać ofiary, a ganić oprawców?

      11. To już jest wyraz największej możliwej ignorancji. Kościół zawsze piętnował napaść, nierząd, złodziejstwo… W skrócie mówiąc – grzech. Wszyscy – jak jeden mąż – brzydzimy się oprawcami. No, ale przecież:

      Kościół byłby lepszy, gdyby nie piętnował.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *