Ciche posłuszeństwo… – Namiot Spotkania

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienna za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: ”Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy ”Bóg z nami”. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. (Mt 1,18-24)

Obraz wygenerowany przez SI.

Choć dzisiaj czystość przedmałżeńska i wierność małżeńska wydają się być przeżytkiem, a przynajmniej opcją – a nie wymaganiem, ich wartości i ponadczasowości nadal strzeże moralność katolicka. Wszelkie rozbudzanie sfery seksualnej poza małżeństwem jest – w nauczaniu Kościoła – grzechem śmiertelnym, tj. w wypadku trwania w nim, w chwili śmierci, skutkuje wiekuistym potępieniem. Uprawnienia i swoiste obowiązki w sferze seksualności para chrześcijańska zyskuje dopiero po zawiązaniu sakramentalnego węzła małżeńskiego.

Małżeństwo w czasach Jezusa nie było sakramentem, a nacisk na moralność stawiany był nie poprzez trzeźwy osąd sumienia (rozróżnianie dobra i zła przez daną jednostkę, ewentualnie skutkujące „jedynie” zaciągnięciem grzechu), a przez doprecyzowany aparat legislacyjny, który uśmiercał kamieniami kobiety cudzołożne. Ot, tak to było.

Stąd właśnie w głowie sprawiedliwego, kochającego Józefa zrodził się dylemat: wystawić siebie na pośmiewisko a Maryję na śmierć, czy też potajemnie ją oddalić? Wyobraźmy sobie: przeczysta dziewczyna, która świątobliwie żyła i nie przekroczyła nigdy żadnego przepisu Prawa – wraca od swojej kuzynki „z brzuchem”. Co więcej, nie wygląda na zalęknioną, nie wykazuje poczucia winy… Coś tu jest nie tak… I wtedy – można by rzec po naszemu – przespał się z problemem.

I wtedy objawił się mu anioł.

Józef nie dyskutuje, zupełnie jakby anioł ten był jego sprawdzonym kompanem, który właśnie we śnie przekazywał rozwiązania wielkich zagadek. Józef robi dokładnie i natychmiast to, do czego zachęca anioł. Przestaje się lękać i bierze, co prawda (według ówczesnych przepisów) przedwcześnie, małżonkę do siebie.

Jak tę scenę odnieść do naszej codzienności? W różny sposób Bóg daje nam poznać Swoją świętą wolę. Możemy dojść do niej w sposób rozumowy – lub ponadnaturalny. „Mówić” mogą do nas: rozum, wiedza, okoliczności, osoby, doświadczenie – albo objawienie, proroctwa, Pismo otwarte na „chybił-trafił”, itp.

Bóg zna do nas drogę. My natomiast mamy wolność w zamykaniu lub otwieraniu do siebie bram. Chrystus przyjdzie do nas już za chwilę. Już za kilka dni łamać się będziemy białym opłatkiem przy wigilijnym stole, przy zapachu postnych potraw, świeżo ściętego świerka, w blasku lampek – i odbijających je wielobarwnych prezentów. Ale to nie wszystko – a jedynie wstęp. Prawdziwy Chleb, prawdziwe Pożywienie i Jedyny Prezent czeka na nas w Eucharystii. To jest element centralny naszej Wiary, jej źródło i szczyt. Niech Pan rzeczywiście, w Ciele i Krwi, Duszy i Bóstwie – przyjdzie w dzień Bożego Narodzenia.

A my wszyscy – pozwólmy narodzić się Miłości w naszych sercach. Marana Tha!

Otagowano , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *