Łaska uświęcająca – przywilej niezobowiązujący?

Podziel się!Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter

Październik chyli się ku końcowi, pachnie różańcami, których przyjemną woń wzmagają na pewno babcine palce, pieczołowicie przesuwające paciorki. Miesiąc, szczególnie poświęcony Maryi – Niepokalanej Oblubienicy Słowa, Królowej Polski, Królowej Różańca świętego… Pani, pełnej łaski…

Każdy widzi, co dzieje się za oknem – tak niedawno cieszyliśmy się ciepłem, wręcz kryliśmy twarze przed żarem lejącym się z nieba – a teraz przychodzi nam łapczywie „konsumować” każdy promyk słońca, nim najbliższa Ziemi gwiazda zniknie za horyzontem. Upływ czasu, zmiana pór roku, którą Pan Bóg dał, uzdalnia nas do odczytywania Jego ożywczych natchnień. Ciemność sprzyja refleksji – i taką niedawno poczyniłem.

Maryja, którą czcimy obecnie w sposób szczególny – cieszy się stałą Komunią z Chrystusem, jej Panem i Synem. Ona jest dla nas wzorem do naśladowania, ona, nowa Ewa, która przyjęła Jezusa mimo – powiedzmy to delikatnie – niesprzyjających okoliczności kulturowych. W niej znajdujemy natchnienie, nadzieję na to, że mamy szansę wytrwać w dobrem.

Zazwyczaj jednak siły ludzkie – nawet ze świadomością wstawiennictwa – nie potrafią przezwyciężyć szatańskich pokus. Skutkiem tego jest fakt, że w życiu chrześcijanina przynajmniej raz zdarza się moment, w którym sumienie nie pozwala mu zjednoczyć się z Chrystusem podczas Mszy. Powodów jest mnóstwo – z pacierza znamy co najmniej dziesięć.

Co się dzieje, gdy wiem, że ja sam nie mogę przyjąć Pana? Me serce napełnia smutek, żal targa moją duszą… Czuję się oddalony od Boga, jakby oddzielony długim tunelem – tak wąskim, że aż nie do przejścia – a jestem kilkanaście metrów od Żywego, Uwielbionego Boga… Tęsknię, choć widzę… I właśnie ta tęsknota wiedzie mnie do konfesjonału, czyniąc postanowienia trwalszymi niż poprzednio. Wizja niemożności komunikowania przytłacza mnie na tyle, że cenię każdą okazję, w której mogę zjednoczyć się z Jezusem w Komunii świętej.

Uważam, że Komunia święta to najcenniejszy Dar, niezasłużony, którego absolutnie nie jesteśmy godni. Nawet, jeśli rzetelnie się wyspowiadamy, to w czasie między spowiedzią a Komunią na pewno zgrzeszymy. Tę niedyspozycję dobitnie podkreślał w Tradycyjnym Rycie Rzymskim (czyli Mszy Wszech Czasów lub – jak kto woli – tzw. trydenckiej) fakt wielokrotnego, kapłańskiego błagania o miłosierdzie i nieustannego poniżania się przed Obliczem Boga. Skoro kapłan – powołany, winny Bogu najwyższą czystość i dyspozycję – błaga Go o przebaczenie, to o ileż bardziej winniśmy to czynić my – wypaczeni życiem w grzesznym świecie? Nigdy nie jesteśmy godni przyjąć Boga, a jednak pod warunkiem przebywania w stanie łaski uświęcającej możemy się z Nim jednoczyć!

Wielka to łaska, ale czy można ją uznać za czyniącą obowiązek? Innymi słowy, czy może nam przejść przez myśl, by kiedykolwiek traktować Komunię jako sprawę czysto fakultatywną? Uważam, że nie może.

Przeprowadźmy swoisty eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie króla, wielkiego, miłosiernego władcę, który jest ukochanym człowiekiem. Przyjąć króla we własnym domostwie jest największym zaszczytem, dostać od niego dar – największym błogosławieństwem i przywilejem. Wyobraźmy sobie, że ów władca wyszedł ze swego pałacu i udał się z wizytą i podarkiem tylko do poddanych, godnych go podjąć. Puka właśnie do Ciebie. Otwierasz, jesteś godny(a), jednak nie wpuszczasz króla, nie przyjmujesz od niego jego podarunku. Myślisz sobie w swej naiwności: „przyjdzie jutro jeszcze raz, już dziś niech mnie nie kłopota”. A co, jeśli jutro dla Ciebie nie nadejdzie? A co, jeśli wzgardziwszy królewską wizytą, znajdziesz się w niełasce tylko z powodu Twojej decyzji?

Chrystus wzywa nas do spożywania Ciała i Krwi swojej. «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.» (J 6, 53b). Można więc wysunąć dość odważny wniosek, że świadome pominięcie Komunii jest wykładnikiem uśmiercenia w sobie człowieka duchowego.

Z powyższego wynika, że sumienie winno nas zobowiązywać do przyjęcia Chrystusa, jeśli rzeczywiście trwamy w łasce uświęcającej.

A co mówi Twoje sumienie?

Podziel się!Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter
Jakub Modrzejewski
Redaktor Naczelny w introitus.pl
Katolik. Mąż jednej żony. Lekarz. Pomysłodawca bloga. Pasjonat poprawnej - a więc pięknej - liturgii. Albo na odwrót. Pięknej - a zatem poprawnej. Liturgiczny nazista.

O Jakub Modrzejewski

Katolik. Mąż jednej żony. Lekarz. Pomysłodawca bloga. Pasjonat poprawnej - a więc pięknej - liturgii. Albo na odwrót. Pięknej - a zatem poprawnej. Liturgiczny nazista.
Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.