Jerzy Zięba – szarlatan czy wizjoner?

Podziel się!Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter

Jerzy Zięba jest inżynierem z wykształcenia, jednak w USA i Australii uzyskał dyplom hipnoterapeuty klinicznego. Czym zajmuje się na co dzień? Medycyną, w nieco innym ujęciu.

Jerzy Zięba // fot. tv-1.pl

Jerzy Zięba // fot. tv-1.pl

Żyjemy w czasach naznaczonych niepodzielnymi rządami informacji, czerpanych z Internetu. Po latach „przykucia” do książek, nareszcie możemy wyszukiwać wiedzę i doskonalić się – praktycznie w sposób nieograniczony. Specjalistyczne portale rosną jak grzyby po deszczu – w sieci możemy natknąć się na rozwiązania zarówno z dziedziny budowlanej, mechanicznej, na praktycznych poradach dla rodziców skończywszy.

Wielką popularnością cieszą się obecnie blogi i vlogi, których celem jest przedstawienie – na sposób tekstowy lub filmowy – danego zagadnienia. Należy wspomnieć, że zazwyczaj są to subiektywne opinie, nie mające często nic wspólnego z prawdą. Oglądający te treści mają tendencję do przejmowania opinii, stąd można obserwować niekorzystny wpływ zamieszczanych informacji.

Wiele osób upatruje „niezależności” mediów właśnie w e-strefie. To właśnie tu mogą zamieścić to, co chcą, nie zawsze zastanawiając się nad tym, że niezależność jest warunkowana zależnością od faktów. W ostatnich miesiącach na „niezależnych” kanałach można zauważyć narastający sceptycyzm skierowany w konwencjonalną medycynę. W polskich realiach swoistym „mesjaszem” medycyny niekonwencjonalnej i naturoterapii można uznać Jerzego Ziębę.

Jerzy Zięba jest inżynierem z wykształcenia, jednak w USA i Australii uzyskał dyplom hipnoterapeuty klinicznego. Czym zajmuje się na co dzień? Medycyną, w nieco innym ujęciu. Stoi po przeciwnej stronie barykady, negując zasadność użycia standardowych leków. Obecnie „błyszczy” na popularnym serwisie YouTube, gdzie umieszcza się pokaźną liczbę wywiadów z nim. Stawia się go jako eksperta, mimo, że prawdziwej medycyny nigdy nie zaznał – chociażby w postaci studiów medycznych.

Obejrzałem z ciekawości jeden film, sprzed tygodnia. Jest to wywiad, na łamach którego Jerzy Zięba koncentruje się na witaminach i… statynach. W skrócie: pan Zięba wychwala dożylne podawanie witaminy C w postaci askorbinianu sodu, zaznaczając, że trzeba wiedzieć, jak to się robi. Próżno szukać dalszych wyjaśnień, które „pomogłyby” we wdrożeniu „terapii” witaminą C. Zrobiłem wielkie oczy, gdy usłyszałem, że witamina C nie ma skutków ubocznych po przedawkowaniu. Potem jednak pan Zięba przedstawił takowe, ale zaznaczył, że nikt nie mógłby ich się nabawić, gdyby stosował jego zalecenia (których nie uświadczyłem). Potem porządek zrobiono ze statynami – jako największej truciźnie, zestawionej z talidomidem w jednej drużynie.

Przyznam, że osobiście nie lubię publicznego podważania autorytetu konwencjonalnej, czyli opartej na dowodach, medycyny. Pan Zięba właśnie czegoś takiego się chwyta. Gdy opowiada o lekach, których powszechne zastosowanie opiera się na rygorystycznych procedurach wdrażania, fazach badań klinicznych, zaś skuteczność jest solidnie udokumentowana, koncentruje się jedynie na możliwych, ale nie występujących obligatoryjnie, skutkach ubocznych. W jego mniemaniu to, co naturalne, jest zdrowe i bez działań niepożądanych – jeśli chodzi o witaminy i mikroelementy. Prosty kontrargument: witamina A jest teratogenna (czyli powoduje nieodwracalne i ciężkie wady płodu), zaś przedawkowanie sodu, potasu, wapnia, czy jakiegokolwiek innego mikroelementu (niezależnie od drogi podania i pochodzenia) może prowadzić do zaburzeń elektrolitowych, grożących nawet zgonem.

Jerzy Zięba szuka teorii spiskowych w ustaleniach norm stężenia we krwi np. cholesterolu. To tak, jakby nie zdawał sobie sprawy, że takie – a nie inne – punkty odcięcia są wynikiem obserwacji epidemiologicznych, prowadzonych na wielką skalę.

W swych wypowiedziach niemal zawsze wraca do jednej książki Uffe Ravnskova pt. „Cholesterol – naukowe kłamstwo”. Gdy powołuje się na jakiekolwiek publikacje naukowe, nie wymienia ich z tytułu i autora. Czyni to zapewne tylko po to, by podeprzeć swoje teorie. Stosuje – na moje oko – ciężką manipulację, wprowadzając w błąd ludzi szukających ratunku. Mnogość zalet EBM (ang. evidence based medicine – medycyna oparta na dowodach) pan Zięba obraca w pył, obiecując tanie suplementy diety o jego własnej recepturze, zdolne wyleczyć każdą chorobę.

W zasadzie tylko z jednym mogę się zgodzić w przypadku wypowiedzi Jerzego Zięby. Za często leczymy wyniki laboratoryjne, nie zagłębiając się w istotę choroby. To stwierdzenie powtarzali nam nasi nauczyciele akademiccy, więc ośmielę się i tutaj je powielić.

Co jest najgorsze w działalności Jerzego Zięby? Można śmiało powiedzieć że to, jaką ufność wzbudza, niekorzystnie rzutuje na przyszłość pacjentów, objętych farmakoterapią. Czasem pan Zięba wręcz wzywa do porzucenia terapii (sam o tym opowiadał podczas wywiadu), proponując własne wyroby. Brak dowodów naukowych na skuteczność produktów jego autorstwa też kładzie cień na działalności tego człowieka.

Bycie hipnoterapeutą klinicznym nie oznacza bycia lekarzem, a w takowego wydaje się bawić pan Zięba. Stojąc w opozycji do konwencjonalnej medycyny, pan Zięba zamyka oczy i uszy Internautów na racjonalne argumenty profesorów, lekarzy, studentów. Widać niechęć do zwolenników EBM, wyrażoną szczególnie w postaci komentarzy pod filmami.

Jerzy Zięba – szarlatan czy wizjoner? W mojej ocenie, na obecnym etapie dowodów skuteczności jego rozwiązań – raczej szarlatan. Smutne jest to, że pacjenci – za jego sprawą – wdziewają klapki na oczy i dają się prowadzić ku przepaści.

Podziel się!Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter
Jakub Modrzejewski
Redaktor Naczelny w introitus.pl
Katolik. Mąż jednej żony. Lekarz. Pomysłodawca bloga. Pasjonat poprawnej - a więc pięknej - liturgii. Albo na odwrót. Pięknej - a zatem poprawnej. Liturgiczny nazista.

O Jakub Modrzejewski

Katolik. Mąż jednej żony. Lekarz. Pomysłodawca bloga. Pasjonat poprawnej - a więc pięknej - liturgii. Albo na odwrót. Pięknej - a zatem poprawnej. Liturgiczny nazista.
Tagi , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

16 odpowiedzi na „Jerzy Zięba – szarlatan czy wizjoner?

  1. cba mówi:

    dno, dno, dno. ucz się człowieku!

    • Dziękuję serdecznie za wyważony, bogaty w uzasadnienie istoty problemu, komentarz. Cieszy mnie, że w sposób merytoryczny podchodzi Pan(i) do dyskusji, nie rzuca ogólnikami, celnie wytyka błędy. Naprawdę raduje mnie uprzejmość, jaką da się – niewątpliwie – poczuć.
      Mogę zapewnić, że horyzonty poszerzam nieustannie. Za uchybienia przepraszam. Cóż, zdarzają się.

  2. Kate mówi:

    Sama na sobie sprawdzilam dzialanie kwasu askorbinowego kiedy dostalam zapalenia oskrzeli. Dawka 15 tys mg zadzialala cudownie. W ciagu trzech dni cudownie ozdrowialam. Szarlatan mnie wyleczyl. Obylo sie bez antybiotyku jak co roku i innych drogich i zbednych lekow. Zyjemy w matrixie i mamy wyprane mozgi przez rzad w polsce tak jak ty oczerniajac ziebe. Pozdrawiam

    • Przede wszystkim, droga Pani, nie jesteśmy na „Ty”. To – tytułem wstępu.
      Ozdrowiała Pani w ciągu trzech dni – to świetnie. To znaczy, że rzeczywiście w tym przypadku dała Pani radę bez antybiotyków. Może się czepiam, ale skąd pewność, że to zapalenie oskrzeli? Była Pani u lekarza, czy może diagnoza była postawiona na zasadzie: „to to, co zawsze o tej porze”? To dość istotne. Ciśnie się też na usta kolejne pytanie: ile czasu trwała infekcja? Czy tylko trzy dni, czy może dłużej – i dopiero terapia przyniosła skutek po trzech dniach? Zapalenie oskrzeli rozwija się na bazie wcześniejszej infekcji, nie bierze się z Księżyca.
      We wczesnej fazie każdej choroby, niezależnie od czynnika sprawczego, istotne jest wspomaganie naturalnej odpowiedzi naszego ustroju – również poprzez podaż witaminy C. Ale to nie jest swoista terapia, podawanie cudownego środka – remedium na wszystko. Leczenie przyczynowe to zazwyczaj antybiotykoterapia albo leki przeciwwirusowe. Z mojego doświadczenia szpitalnego (nikłego, ale jednak) wynika, że w skrajnych przypadkach są to leki ratujące życie, więc chybionym jest nazwanie ich zbędnymi. Proszę spróbować, ciężko chorym pacjentom – o rozchwianych parametrach życiowych, wtłoczyć dożylnie askorbiniany. Gwarantuję potężne doznania, nieprzespane noce, wielkie wyrzuty sumienia.
      Dlaczego nazwałem pana Ziębę raczej szarlatanem? Bo nie ma dowodów populacyjnych na skuteczność jego metod.
      A na koniec: zanim Pani zacznie mówić o Matrixie, praniu mózgów i rządach państw, mieszając do tego jeszcze mnie – proszę uporządkować myśli, zdania i interpunkcję, nadto postarać się o dowód Pani teorii. To przyjacielska rada, nie brzmi Pani wiarygodnie.

      • Kate mówi:

        Przepraszam jesli PANA DOKTORA urazilam. Mieszkam w Angli a tu wszyscy sa na Ty:) Nie zamierzam tez z Panem dyskutowac. Mam tylko nadzieje ze nikt powaznie chory nie trafi do Pana, poniewaz nie sadze ze jest Pan w stanie uleczyc kogos kto jest naprawde chory. Tak bylam u lekarza ktory postawil diagnoze zapalenie oskrzeli i oczywiscie przepisal antybiotyk. Malo tego, moja kolezanka miala zapalenie pluc zdiagnozowane przez lekarza. Brala dwa rozne antybiotyki ktore nie przyniosly poprawy dopoki nie przynioslam jej wit c. Pozdrawiam

        • W takim razie gratuluję – Pani przypadek powinien zostać odnotowany. O to chodzi w medycynie, by zbierać dowody na skuteczność metod. Oby takich ozdrowień było więcej 🙂
          Jednocześnie pragnę zaznaczyć, że to, iż raczyłem zakwestionować metody pana Zięby, nie daje Pani dostatecznych podstaw, by oceniać moją wiedzę i kompetencje. Wiem, że jestem tylko lekarzem stażystą – nie jestem wyrocznią, nie pozjadałem wszystkich rozumów – ale nie znaczy to, że jestem do niczego…

          • Małgorzata mówi:

            Coz, pan Zieba ma wielu gorliwych wyznawcow. I nie, nie pomylilam sie, bo skupia ich wokol siebie niczym guru sekty, co sprawia, ze nie ma szans na merytoryczna dysksuje, bo emocje biora gore nad rozumem. To tak w kwestii prania mozgu.
            Dla mnie ten czlowiek poprostu zachowuje sie nieetycznie i brakuje mu poprostu kultury, empatii i wyczucia. Pisze to, poniewaz wysluchalam dzisiaj jego nagrania na youtube na temat ś.p. Tomasza Kality i jestem zniesmaczona i zla. Jak mozna chwile po smierci czlowieka publikowac swoje teorie spiskowe wykorzystujac nazwisko zmarlego w celu promowania wlasnych teorii spiskowych? Jerzy Zieba powoluje sie na to, ze lekarz ma obowiazek „po pierwsze nie szkodzic”, a sam nie zastanawia sie nad skutkami swoich zachowan i dzialan. Krytykuje przemysl farmaceutyczny, podczas, gdy sam zarabia na sprzedazy cudownych specyfikow na wszystko i ksiazek. Nie ma skrupułów zeby wykorzystywac nazwisko osoby zmarlej dla wlasnych celow. Czy nikt z jego milosnikow sie nad tym nie zastanawia? Skad te klapki na oczach?

            Ja nie jestem lekarzem, ale tez nie musze nim byc zeby odnoszac sie do ogolnodostepnej medycznej wiedzy naukowej stwerdzic, ze on bardzo sprytnie miesza prawde z klamstwem i manipuluje. Tak jest w przypadku wspomnianej wit. C czy chemioterapii. Ludzie to niestety kupuja, a Polacy w szczegolnosci lubia teorie spiskowe i sa gorliwymi, bezkrytycznymi wyznawcami takich wieszczy jak pan Zieba.
            p.s.
            Wpomniane wyzej w dyskusji cudowne uzdrowienie kolezanki dzieki wit. C, ktora zazywala wczesniej dwa antybiotyki, z cala pewnoscia jest wylacznie zasluga witaminy C, bo tak mowi owa kolezanka, jej kolezanka i pan Zieba. Dodam, ze nie jestm przeciwnikiem stosowania witaminy C jako takiej, tyle, ze z pewnoscia nie w kazdej sytuacji i nie tej lewoskretnej, bo taka poprostu nie istnieje i witaminą nie jest.

      • Kate mówi:

        Sorry za moja interpunkcje. Od 20 lat mieszkam w Angli wiec troszke sie gubie:) A co do przyjacielskich porad to prosze sie wstrzymac poniewaz przyjaciolmi nie zostaniemy😆

    • Gen-ewa mówi:

      Kto uzywa slow tak kompletnie bez pokrycia wobec pana Zieby czy innych osob ktore podraznia swieta hipokryzje i myslenie politycznie poprawne , przez slowa jak „szarlatan”, „znachor „, „guru” okresla sie siebie samego i swoje metody „argumentacji”.
      To z braku sily argumentu uzywa sie „argumentu sily” . Manipulacja slowem jest ponizej pasa wiec szkoda czasu by czytac . Nie respektuje pan innych bo nie jest pan godzien respektu . no ale dla naiwnych to PAN bedzie guru 😉 hahaha.

      Co do zdrowia , kto mlody i niczego nie zakosztowal, nie poczul na swojej skorze jak tzw „sluzba” tzw „zdrowia ” operuje ten naiwny ale to sie leczy …. z czasem …. Niestety za utracone zdrowie rachinek placi kazdy z nas . Ja spotkalam tak pana Ziebe jak francuskich naturopatow, fitoterapeutow o 10 lat za pozno. ale moze bez doswiadczen i refleksji bym im nie uwierzyla.
      Czyli zycze szczescia i intuicji w rozroznieniu prawdy i klamstwa .

      • Najbardziej wybitnych lekarzy świata, jak i tych początkujących (w tym mnie) obowiązują wytyczne. Wytyczne, które oparte są na wielkich badaniach, w których biorą udział setki tysięcy ludzi. Dopóki pan Zięba nie doda do medycznej bazy danych poważnych badań, dopóty nie będzie odzwierciedlenia jego metod w wytycznych. Proste.
        Nie jestem guru, nie wiem wszystkiego, nie wydaje mi się, bym jakkolwiek wpłynął na sławę pana Zięby. Powiem tylko tyle: pan Zięba nie odpowie za błąd lekarski, bo lekarzem nie jest.

        • dobrochna mówi:

          wczoraj na stronie fb pan Jerzy Zięba wstawił ok.10 minutowy filmik,którego tematem był zgon śp.Tomasza Kality.W „wywodzie swoim p.Zięba uznał za zasadne przekazać informację,że p.Tomasz nie miał raka,ponieważ ten został wycięty….i między wierszami podważył dalsze leczenie chemioterapię,która to przyczyniła sie do śmierci śp.T.Kality. Pan Zięba (moim zdaniem) nie ma zielonego pojęcia o glejaku wielopostaciowym IV stopnia,o metodach leczenia i rokowaniach….Mam żal do p.Zięby,że swoim „wywodem” wzmaga u Rodziny poczucie winy…Panie Zięba – nie tędy droga do sukcesu absolutnego…,odniosłam się tylko do jednego przykładu i na tym chyba skończę.

          • Dlatego, droga Pani, należało by wysłać pana Ziębę na studia. Tym razem nie z hipnoterapeutyki klinicznej, ale z prawdziwej medycyny – od anatomii poczynając, po samą internę. Szczytem ignorancji jest mówienie, że makroskopowe usunięcie nowotworu powoduje z automatu „ozdrowienie”. Za taką pewność siebie przyjdzie panu Ziębie zapłacić. Może nie połową majątku – jak to nieraz w przypadku lekarzy bywa – ale swoistym ostracyzmem.

            Tylko kiedy ludzie pójdą po rozum do głowy?

          • Małgorzata mówi:

            A ja doslownie przed chwila, nieco wyzej, odioslam sie wlasnie do nagrania pana Zieby na temat smierci ś.p. Tomasza Kality, chociaz bardziej zwrocilam uwage na aspekt etyczny. Przyznam, ze kilka filmikow tego pana obejrzalam i moje wnioski nie sa wynikiem jedynie tego, o ktorym dzis wspomnialam. Nie mam poki co podstaw zeby zmienic zdanie. Ludzie dziwia sie, ze zarzuca sie p. Ziebie, ze jest niczym guru, ale radze poczytac jak dziala guru i jak sprytnie skupia wokol siebie oddanych ludzi. Sam fakt, ze pani powyzej krytykuje tekst autora bloga, chociaz, jak przyznaje, nie przeczytala go, juz wiele mowi o „wyznwcach” Jerzego Zieby. To nagminne.

  3. Anna Zyskowska mówi:

    Najwyższy czas utworzyć Centrum Badań pod kierunkiem Pana Jerzego Zięby i leczenia ochotników za ich zgodą aby się przekonać, że leczenie naturalne jest możliwe o czym wiadomo nie od dziś.
    Chwalić Boga, że jest ktoś taki jak Jerzy Zięba, który ma tak ogromną wiedzę i chce się nią dzielić. Nie jest lekarzem, ale współpracuje z wybitnymi lekarzami np.
    Medycyna konwencjonalna leczy objawy choroby, a nie jej przyczyny.Podstawowe leczenie to środki przeciwbólowe, blokady, acard,antycholesterolowe itp. po których dostaje się kolejne kilka nowych chorób.
    W latach 60-tych zachorowałam na żółtaczkę wszczepienną. Mój stan był bardzo ciężki. Tydzień w śpiączce,kroplówki, dożylnie vit.C przez półtora roku + inne leki, dieta wątrobowa pod nadzorem lekarza szpitalnego przez 1,5 roku. Po tym czasie dochodziłam do pełnego zdrowia.Dzisiaj mam 75 lat nie stosuję od tamtej pory żadnej diety, wątrobę mam zdrową.
    Wg dzisiejszych metod leczenia żółtaczki miałabym marskość wątroby i od 10 lat a może więcej wąchałabym kwiatki od korzonków!!!!!
    Nie biorę żadnych leków
    (nawet tych na cholesterol) poza vit.C,D, surowymi żółtkami,ziołami i zdrowym jedzeniem z dużą ilością owoców i warzyw.

  4. Jarosław Korzekwa mówi:

    panie Jakubie, jest pan żałosny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.